.

BLOG ujemy o nieruchomościach

Większe mieszkanie czy mniejszy dom? Poznaj wady i zalety obu inwestycji

Dodano: 22-10-2018

Jednym z ważniejszych życiowych zadań jest stworzenie własnego azylu. Przestrzeni przystosowanej do trybu życia, pasji i zainteresowań właścicieli - w pełni oddającej ich charakter. Dylemat zazwyczaj dotyczy tego czy wybrać mieszkanie - najczęściej ulokowane w centrum miasta, czy jednak uwagę skierować na niewielki domek oddalony od ulicznego zgiełku.

Na wybór składa się wiele czynników. Począwszy od stylu życia, przyzwyczajeń i marzeń, po względy praktyczne związane z dojazdem do pracy czy kosztami. Stawiając na szali dom i mieszkanie, warto najpierw poznać zalety i wady zarówno jednego, jak i drugiego rozwiązania. Tak poważna inwestycja wymaga głębokiej analizy!

Bo nie ma jak w... domu!

Gdy decydujemy się na dom, z reguły jest on położony na obrzeżach miasta, co gwarantuje ciszę i spokój oraz stwarza wiele możliwości do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Ogrom zieleni pozwala na aranżację ogródka wedle własnych koncepcji, relaksowanie się w cieniu drzew pozbawione konieczności spaceru do parku oraz organizację imprezy w plenerze do białego rana, bez interwencji straży miejskiej. Brak sąsiadów mieszkających za ścianą daje poczucie prywatności, a duża przestrzeń wokół domu nie rodzi problemów z poszukiwaniem miejsc parkingowych czy posiadaniem zwierzaka, który będzie miał gdzie pobiegać podczas słonecznej pogody. Dom to więcej powierzchni nie tylko na zewnątrz, lecz także wewnątrz, co gwarantuje swobodę w zakresie adaptacji pomieszczeń – począwszy od małej garderoby, przestronnego garażu, warsztatu majsterkowicza, a skończywszy na domowym biurze usytuowanym z dala od gwaru panującego w kuchni.

Domowe obowiązki, których nie znajdziesz w mieszkaniu

Własna nieruchomość to jednak nie tylko same zalety, bo w gronie wszelkich za i przeciw, znajdziemy też nieco negatywnych kwestii. Wspomniana wyżej odległość jest też słabą stroną inwestycji, rodzącą potrzebę posiadania samochodu, który pozwoli przedostać się do pracy, szkoły czy centrum miasta na zakupy. To także ograniczona ilość rozrywek, zwłaszcza jeśli decydujemy się na kameralną przestrzeń, położoną daleko od ważnych ośrodków kulturalnych oraz wyższe koszty – związane nie tyle z zakupem samej działki, ile z transportem. Minusem posiadania domu jest też długa lista obowiązków. W tym przypadku musimy uwzględnić koszenie trawnika, grabienie liści czy odśnieżanie chodnika zasypanego białym puchem. Niestety brak wspólnoty mieszkaniowej powoduje, że wszystkie z tych czynności musimy przenieść na swoje barki.

„Ciasne, ale własne!”

Niewątpliwie plusem mieszkania zlokalizowanego bliżej miasta jest odległość nie tylko do pracy, szkół czy sklepów, lecz także miejsc rozrywki oraz wydarzeń kulturalnych. Dzięki temu spontaniczny wypad na piwo ze znajomymi czy oglądnięcie najnowszego hitu filmowego w kinie będą bardziej realne niż w przypadku, gdy decydujemy się na życie poza metropolią. To również znacznie mniej obowiązków: nie musimy odkurzać klatki schodowej, martwić się o ogrzewanie zimą czy doglądanie prac ekipy remontowej, bo nad realizacją tych wszystkich zadań czuwa wspólnota mieszkaniowa. Korzyściami wynikającymi z mieszkania w bloku jest też czujne oko sąsiada, które skutecznie eliminuje wizyty nieproszonych gości, w tym złodziei. Co więcej, jego obecność przyda się także wtedy, gdy chociażby podczas przyrządzania ciasta, zabraknie nam cukru.

Czego brak we własnym M?

Jeśli wybieramy życie w bloku, musimy się liczyć z tym, że nie zawsze trafimy na miłego i uczynnego sąsiada. Czasem ściany będziemy dzielić z fanem muzyki rockowej albo studentem kochającym imprezować, który nijak będzie się miał do zakazów i nakazów wspólnoty - co w rezultacie prowadzi do tego, że cisza i spokój staną się nieosiągalnym marzeniem, a codzienność będzie poważną lekcją kompromisów. Jeśli nie posiadamy miejsca parkingowego, to z grona kłopotów mieszkaniowych wyłoni się też ograniczona ilość powierzchni dla osób mobilnych i związane z nią żmudne poszukiwania wolnej przestrzeni na samochód. Czego jeszcze brakuje we własnym M? Przede wszystkim prywatnego skrawka zieleni, który pozwoli zrelaksować się na świeżym powietrzu bez spojrzeń i komentarzy przechodniów.

Autor: Piotr Majewski, blog Morizon 

Wróć

Podziel się:

Ostatnie wpisy