.

BLOG ujemy o nieruchomościach

7 wnętrzarskich grzechów głównych

Dodano: 11-02-2018

Z dekorowaniem wnętrz jest trochę jak z pisaniem: każdy to potrafi, ale mało kto umie to zrobić naprawdę dobrze. I nie ma w tym nic złego, oczywiście! Jest jednak szereg błędów, które popełniane są szczególnie często, choć – przynajmniej teoretycznie – można by ich bardzo łatwo uniknąć.

 

Na czym polegają błędy w urządzaniu wnętrz? Czasem to posunięcia, które sprawiają, że dane pomieszczenie nie wygląda tak dobrze, jak mogłoby. Czasami mogą wręcz utrudniać życie albo zmniejszać komfort przebywania we wnętrzu. Bywa też, że po prostu wyglądają niekorzystnie, a nawet źle. Jak je rozpoznać? Jak ich unikać? Przeczytaj w przygotowanym przez nas poradniku!

1. Zasłanianie grzejników, wentylacji i wylotów klimatyzacji

Urządzanie mieszkania często jest kwestią przede wszystkim gustu i estetyki, ale zacznijmy od sprawy, która mniej ma wspólnego z pięknem wnętrza, a znacznie więcej z jego użytecznością i komfortem: grzejników i klimatyzacji. Wiemy, że te elementy domowej infrastruktury często nie wyglądają pięknie, ale jeśli zasłonisz je meblami, nie będą mogły spełniać swojej funkcji. Innymi słowy: będziesz tracić pieniądze na ogrzewanie (albo chłodzenie) tylnych ścian mebli. Po co?  

2. Niechęć do koloru

Jeśli planujesz pomalować któreś z domowych pomieszczeń na wyrazisty kolor, prawdopodobnie od co najmniej kilku osób usłyszałeś już, że to fatalny pomysł, bo „to się szybko opatrzy”. Nasuwa się pytanie: jakim cudem ciekawy, mocny kolor ma się znudzić szybciej niż neutralny i mało interesujący?  Barwny akcent potrafi ożywić wnętrze skuteczniej niż cokolwiek innego i naprawdę nie trzeba się go bać.

3. Zsuwanie wszystkich mebli pod ściany

Nic tak dobitnie nie pokazuje, że jakieś wnętrze urządzone zostało bez pomysłu, niż meble stojące szeregiem wzdłuż ściany. Choć czasem wydaje się, że to jedyny sposób na aranżację, zwłaszcza w przypadku niewielkich wnętrz, tak naprawdę rozwiązanie tego rodzaju tworzy pokoje wyglądające jak studnia: tłok dookoła i wielka dziura pośrodku. Alternatywa? Eksperymentuj z innymi ustawieniami sprzętów, by nadać wnętrzu ciekawą strukturę. Możesz na przykład wykorzystać dwustronny regał, kanapę lub fotele jako przepierzenie, dzielące wnętrze na strefy.

4. Za dużo zdjęć i pamiątek

Nie ma czegoś takiego jak optymalna ilość zdjęć we wnętrzu. To nie jest tak, że 14 jest w porządku, a 15 to już za dużo, ale… jeśli gdzieś jest za dużo rodzinnych fotografii, to po prostu to widać. Tego rodzaju dekoracja rzuca się w oczy jako nadmiernie sentymentalna, a do tego raczej kiczowata, zwłaszcza jeżeli zdjęcia są przeciętnej jakości i dobrane raczej przypadkowo. Jeśli chcesz wykorzystać własne pamiątkowe fotografie we wnętrzu, ogranicz się do kilku najładniejszych – i, w miarę możliwości, zgromadź je wszystkie w jednym miejscu. Dobrym rozwiązaniem może być stworzenie czegoś w rodzaju domowej galerii: zawieszenie wszystkich zdjęć na jednej ścianie, w pasujących do siebie ramkach i w interesującym układzie.

5. Wszystko do siebie „pasuje”

Taka sypialnia: zielony dywan, zielone zasłony, zielona narzuta na łóżku, zielone poduszki i zielone bibeloty. Wszystko do siebie pasuje? Nie! Dobrze skomponowane wnętrze i wnętrze bezmyślnie monochromatyczne to dwie różne rzeczy. Kolory powinny łączyć się w przemyślaną całość (na zasadach kontrastu bądź harmonii), a nie być jednym i tym samym.   

6. Sztuczności, imitacje i atrapy  

To fakt: istnieją sztuczne kwiaty wykonane tak fachowo, że naprawdę wyglądają jak żywe. Znaczna większość wygląda jednak zdecydowanie… sztucznie. W dobrze urządzonym wnętrzu nie powinno być dla nich miejsca: jeśli chcesz mieć rośliny, kup prawdziwe! Absolutny brak umiejętności ogrodniczych nie jest wymówką: na rynku jest mnóstwo gatunków niemal niezniszczalnych kwiatów, takich jak zamiokulkas zamiolistny albo kaktusy i inne sukulenty. Ta sama zasada dotyczy większości popularnych atrap: winylowa fototapeta ze wzorem w cegły czy sztuczny kominek też w teorii są znacznie lepszym pomysłem niż w praktyce.

7. Zapominanie o proporcjach

Kolory i wzory są ważne, ale istnieje jeszcze trzecia istotna cecha starannie urządzonego wnętrza: proporcje! Nie ma tu może ścisłej matematycznej formuły, ale bardzo łatwo wziąć to na oko: nie wstawiać wielkiej szafy do maleńkiego pokoiku, nie dekorować dużej ściany tapetą w maleńki rzucik, nie obwieszać świetlika sutymi zasłonami aż po samą podłogę… To prosta, niemal intuicyjna reguła, o której jednak bardzo łatwo jest zapomnieć. A jak zaradzić temu błędowi? Dobrym pomysłem może być stopniowe wyposażanie wnętrz: kupując powoli, dajesz sobie czas na zapoznanie się z tym, jak wzajemnie oddziałują na siebie poszczególne elementy wystroju. 

Wróć

Podziel się:

Ostatnie wpisy